Aby osiągnąć coś niezwykłego trzeba mieć niezwykłe marzenie! Czyli moja droga do IRONMAN część 2

Aby osiągnąć coś niezwykłego trzeba mieć niezwykłe marzenie! Czyli moja droga do IRONMAN część 2

Data: 17.08.2018
Komentarze: 54
Kategoria: TRIATHLON

Sam nie wierzę, że to za mną, że to już (w zasadzie jeszcze nie całkiem, ale o tym nieco później). Siadając do napisania dla Was kolejnej inspirującej (mam nadzieje) historii mojej blisko dwuletniej podróży do IRONMAN nie mogę nie wspomnieć i nie nawiązać do poprzedniego tekstu! (kto nie czytał klika https://www.fitnation.pl/blog/triathlon/kto-sie-odwazy-zwyciezy-czyli-moja-droga-do-ironman-czesc-1.html)

Autor: Tomasz Radzik – trener personalny FitNation Studio Treningu

„Aby osiągnąć coś niezwykłego trzeba mieć niezwykłe marzenie! Cel tak wielki, podróż tak wymagającą, że jej przebycie dla większości ludzi wydaje się niemożliwe” - IRONMAN MOTIVATION

Otóż odzew jaki nastąpił po opublikowaniu tekstu „Kto się odważy zwycięży” bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Ale moje najśmielsze oczekiwania przekroczyły wiadomości od osób, które dzięki niemu ruszyły d…. z kanapy i wyznaczyły sobie cel i rozpoczęły swoją własną drogę do IRONMAN’a!!! Kolejnym następstwem tej niezwykłej historii byli i są moi podopieczni, którzy pod moją opieką zechcieli przygotować się do spełnienia swoich marzeń związanych z triathlonem i nie tylko. Zyskałem kolejnego pozytywnego kopa do dalszej najtrudniejszej części przygotowań.

"Najważniejsze jest to, ile SERCA w coś wkładasz i czy dajesz z siebie WSZYSTKO nie dlatego, że ktoś cię potem za to pochwali, ale wręcz przeciwnie, dlatego że nikt cię nigdy nie chwali i twój sukces nie na tym polega." - Mia Sheridan

Po prawie miesięcznym rozbracie z triathlonem (w tym czasie moja druga pasja czyli hokej na lodzie wskoczyła mocniej do grafiku), stanąłem z moim Mount Everestem twarzą w twarz. Tym razem potrzebę fizycznego i psychicznego resetu zastąpiła powaga planowania. IRONMAN to przecież aż 140,6 mil czyli 226.37 kilometrów do pokonania: płynąc (3,86km), jadąc na rowerze (180,2km) i biegnąc (42,195km). Przygotowania do tego dystansu z założenia powinny być dobrze zaplanowane i przygotowane zgodnie z wszystkimi prawidłami fizjologii i motoryki ludzkiego ciała. Przekopałem więc całą dostępną na rynku literaturę i po dwóch tygodniach deszyfracji triathlonowej enigmy - YES, YES, YES plan był gotowy. Trzeba go tylko zrealizować;-)

Tylko i aż!!! Aby ułatwić sobie ogarnięcie całości czasu do startu głównego podzieliłem przygotowania na 4 etapy: przejściowy (październik-grudzień), następnie 3 x 8 tygodni - budowania bazy, formy, szczyt formy czyli popularny BPS oraz zaplanowałem start pośredni na „połówce” w Suszu. Wszystko pięknie, ładnie… wygląda na kartce papieru, ale w życiu jak zwykle nie tak kolorowo. Piękne hasła motywacyjne, szczęśliwe zdjęcia na insta, fesjbukowy ”fame”, że się niby chciało chcieć –  to wszystko nie wiele ma wspólnego z rzeczywistą/codzienną walką o każde wyjście na trening. Brutalna prawda jest taka, że ukończyć zawody IRONMAN to już jest naprawdę przyjemność, porównując to do przeżycia usianej treningami kilkuletniej drogi do niego! Aleale przecież to moja pasja, droga i styl życia. Serce podpowiadało mi, że 90% frajdy z bycia IM to czas przygotowań i ciężkiej, systematycznej pracy i niezależnie od ostatecznego rezultatu ja już wtedy wygrałem: pasje, styl życia, charakter. Motywacji mi nie brakowało, ale jak pogodzić kilkanaście godzin treningu z pracą zawodową (też treningi;-), meczami i życiem prywatnym – mission impossible. 

Nazywam się Marcin Konieczny aka MKON –  jestem jedynym członkiem Klubu Sportowego Niemaniemogę!

Kolejne niezaplanowane zrządzenie losu pomogło mi ogarnąć najtrudniejszą mentalną cześć moich przygotowań. Będąc już prawie Ajronmenem nie mogłem przepuścić okazji oglądania relacji z  Mistrzostw Świata Ironman na Hawajach, a zwłaszcza walki naszych polskich twardzieli. Obserwowałem cały wyścig z wypiekami na twarzy, spośród Polaków interesował mnie Michał Podsiadłowski amator, trenujący po nocach w swoim mieszkaniu w bloku, którego miałem okazje podglądać na połówce w Gdyni oraz na fejsbukowym profilu.

Jednak najlepsze wyniki na poszczególnych etapach uzyskiwał niejaki Marcin Konieczny, który jak się okazało został pierwszym polskim Mistrzem Świata IRONMAN w kategorii wiekowej 45-49 lat. Już pierwsze zdjęcie z mety pokazało mi, że mam do czynienia z co najmniej dziwnym typem, który do zdjęć z dekoracji wykrzywiał się jak nieokrzesany młodociany hipis przed sceną w Jarocinie.

Tak poznałem MKONa członka klubu NIEMANIEMOGĘ, który jak się okazało był/jest pracującym biznesmenem, ojcem, mężem, filantropem i do tego „miszczem świata”.  To człowiek orkiestra ogarniający logistycznie wszystkie aspekty życia triathlonisty, dodatkowo pomagający dzieciakom poprzez Nidzicki Fundusz Lokalny, a na dodatek potrafiący jeszcze dzielić się swoim doświadczeniem treningowo/życiowo/mentoringowym, publikując wiele bezcennych tekstów dla takich żółtodziobów jak ja. MKON pozwolił okiełznać moją motywację, determinację w dążeniu do celu oraz najważniejszy element triathlonowego rzemiosła czyli solidne przygotowanie. Tyle w temacie i na koniec jeszcze obowiązkowo dwa razy, bo w zeszłym tygodniu byłem chory i nie mogłem: „łubudubu, łubudubu niech żyje nam prezes Niemaniemogę Klubu – niech żyje nam! To śpiewałem ja Tomasz”

Dystans pomiędzy Twoimi marzeniami, a ich realizacją nazywa się dyscyplina!

Zegar odliczający dni do startu tykał nieubłaganie, a ja krok po kroku, trening po treningu, kontuzja po kontuzji powoli wykuwałem w sobie człowieka z żelaza. Solidnie przepracowana zima, ogarnięcie tematu regeneracji oraz przede wszystkim bezkontuzyjnego biegania pozwalała z optymizmem patrzeć na nachodzący próbny start w ½ IRONMAN w Suszu. Przygotowania wskazywały nawet walkę o złamanie 5h co miało mi dać szanse na pokonanie pełnego dystansu przed upływem 11 godzin. Niestety na zawody nie dotarłem, a do budżetu przeznaczonego na ten start zmuszony byłem dopisać rachunek od mechanika… Szlak by to jasny!

Nie zważając na rosnące problemy rozpocząłem ostatnią prostą przygotowań do IRONMAN! Moją nową codziennością stały się: trening, jedzenie, praca, jedzenie, trening, jedzenie, spanie. Miejsca na zwykłe życie nie było. Czasowo dałoby się to jeszcze ogarnąć, ale najzwyczajniej w świecie człowiekowi się nie chciało i wolał odpocząć. Przy obciążeniach sięgających tygodniowo 20 godzin treningowych kluczem do sukcesu okazała się być regeneracja. Rodzinka wiedziała już, że za bardzo nie ma co na mnie liczyć i gdzie nie usiądę tam od razu zasypiam. Dodatkowo wraz ze zbliżającym się startem narastał w mojej głowie obsesyjny strach przed kontuzją. Miałem przecież tylko „one shot”, jedną szanse, jedne zawody.

I stało się, na dwa tygodnie przed zawodami podczas ostatniej zakładki 4h roweru + 40 min biegu przelało mnie niemiłosiernie tak, że zdołałem tylko dojechać do domu wejść do gorącej wanny. Wiedziałem już wtedy, że przegiąłem i że organizm powiedział zdecydowane dość!  Trzy dni gorączki i oczekiwania na cud uzdrowienia solidnie nadszarpnęły moją psyche. Ale trudno, brałem co dawali, odpuściłem te trzy dni i do końca już tylko delikatnie trenując czekałem na to co miało się wydarzyć w Hamburgu.

 Jedyna przegrana to nie podjęcie walki! Największe zwycięstwo to nie poddanie się kiedy jest najciężej!

IRONMAN to mistrzostwa w logistyce –  to prawda. Trzeba przewidzieć i przetrenować milion rzeczy aby w tym jednym dniu wszystko wypaliło. Na szczęście wokół mnie nadal byli dobrzy ludzie, którzy w odpowiednich momentach wyciągali pomocną dłoń: Marcin Ziemianek Menago z firmy RASO wsparł mnie zajefajną pianką i strojem startowym, a Ania Przebinda Dietetyk przygotowała mi kompletny plan żywieniowy na wyścig. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik i w pewien czwartkowy poranek ja i mój Family Team wyruszyliśmy na podbój świata. Podróż nie była zbyt długa i męcząca ponieważ tuż za Krakowem nasz pojazd odmówił posłuszeństwa… już drugi raz!!! Siła złego na jednego. Koniec końców z szarpanymi nerwami dotarliśmy na miejsce dzięki samochodowi zastępczemu. Ograniczony do minimum budżet uratowała ciocia z Berlina, która ugościła nas przed i po wyścigu co okazało się być bezcennym ratunkiem zwłaszcza w trakcie powrotu.

Kiedy już myślałem, że limit pecha wykorzystałem w 200% nadszedł dzień przed wyścigiem, w którym to najpierw dowiedziałem się, że popłyniemy bez pianek, a następnie, że nie popłyniemy w ogóle, z racji na zanieczyszczenie wody. Fuuuuuu …k mój poziom wkurwienia osiągnął masę krytyczną. Tyle przygotowań, poświęceń, treningów na basenie i co?! Miałem wziąć udział w jakimś duatlonie (ponad 6km biegu zamiast pływania). To przeszło już moje możliwości, odpuściłem i postanowiłem podjąć wyzwanie jakie postawiła przede mną brutalna rzeczywistość ze stoickim spokojem.

Cytując klasyka: nadszedł czas by walczyć, nadszedł czas by cierpieć, nadszedł czas by spełnić marzenia – nadszedł RACE DAY!

Poranek przywitałem przed piątą lekkim śniadaniem z dużą ilością węgli (fuj już nie mogłem na nie patrzeć), następnie poranna kawa + strój roboczy i już dziarsko maszerowałem na start. W strefie zmian było  jakoś spokojnie, każdy zajmował się ostatnimi przeglądami rowerów, sprawdzaniem wyposażenia oraz próbował skorzystać po raz ostatni w spokoju ze świątyni dumania. Następnie udaliśmy się na miejsce startu i tam nieliczni z nas (o dziwo) zaczęli rozgrzewkę i ostanie przygotowania do startu.

Pierwszym etapem miał być ponad 6 km bieg tak więc ustawiliśmy się w sektorach ustawionych według zakładanego czasu biegu. Miałem już w głowie plan na cały wyścig i poszczególne jego etapy więc spokojnie delektowałem się tą ciszą przed burzą. Nie wiem dlaczego ale świadomość zmiany formuły wyścigu odebrała mi te 10% motywacji do walki i do startu podszedłem zupełnie na luzie. Usłyszałem głośny hałas wystrzału co mogło oznaczać tylko jedno – zaczęło się! Na początku ruszyli zawodnicy PRO, a my za nimi spokojnie sukcesywnie po 3 osoby (aby uniknąć tłoku w strefie zmian i na trasie rowerowej). Rozpocząłem bardzo spokojnie tempo nieco poniżej 5min/km, obserwując jak mój organizm będzie reagował na poszczególnych kilometrach. Szło zupełnie luźno więc przyspieszyłem nieco w końcówce tak aby w strefie zmian zameldować się po 27 minutach, wtedy zakładałem pozostałe 3 minuty na strefę T1.

Okazało się jednak, że przebiegnięcie ponad kilometrowej strefy zmian w butach kolarskich nie było takie proste i zajęło mi ponad 6 min zanim mogłem dosiąść mojego wyścigowego LAPIERRE’a.

Rower okazał się być najprzyjemniejszą częścią czekającego mnie wyzwania. Solidne treningi przyniosły oczekiwane efekty, noga podawała, a ja raz za razem musiałem strofować samego siebie: spokojnie wariacie spokojnie, to dopiero początek zabawy. Pierwsze kółko wymarzone: trasa płaska, wiatr minimalny i ponad 34,5km/h średnia po 90 kilometrach trasy – luz. Na drugim kółku niestety zaczęły się problemy. Zerwał się wiatr i słoneczko zaczęło solidnie dogrzewać, nogi i plecy już nieco podmęczone. 30 kilometrowy podjazd, który poprzednim razem pokonałem bez problemu, teraz wyssał ze mnie resztki energii i wcześniejszy luz szybko zmienił się w walkę o utrzymanie średniej prędkości powyżej 30km/h. Piekące kolana i ramiona nie zwróciły mojej uwagi na coraz mocniejsze słońce, dopiero lekkie zawroty głowy i kilkukrotna utrata równowagi spowodowały, że panicznie zacząłem polewać głowę wodą na każdym kolejnym punkcie żywieniowym. Po minięciu 150 kilometra poczułem co to znaczy spędzić ponad 4 godziny w jednej pozycji: plecy odmawiały posłuszeństwa, ramiona bolały coraz bardziej i marzyłem już tylko aby dotrzeć do trefy zmian aby móc zmienić pozycje na bliższą pionu. Dużą satysfakcję dawały mi zdziwione spojrzenia mijanych kolegów na trasie, którzy na swoich bikach po kilkadziesiąt tysięcy, byli wyprzedzani przez jakiegoś polskiego wariata na starej szosówce;-) Nie obyło się też bez miłych polskich akcentów i okrzyków: dawaj, dawaj kolego, którymi wymienialiśmy się na trasie widząc polską flagę na numerze startowym. Na ostatniej prostej przed strefą T2 po raz pierwszy spotkałem się moim rodzinnym zespołem wsparcia co naładowało mi baterię przed ostatnim etapem wyścigu czyli maratonem.

Strefa zmian za szybko zakończyła chwilowy spadek intensywności i po ponad 5 minutach ruszyłem na swój drugi już dzisiaj debiut czyli moje pierwsze 42km 195m biegu. Trasa była super zaplanowana i zlokalizowana, biegliśmy wokół zalewu w większości zacienionymi trasami. To chyba uratowało nam  życie ponieważ przy ponad 32 stopniach ciepła momenty biegu na otwartej przestrzeni stawały się dodatkową męką i sporym wyzwaniem. Pierwsze dwa kółka minęły przyjemnie w dobrym jak na mnie tempie 5,20 min/km. Na każdym kółku spotykałem się z moimi najbliższymi aby pobrać obowiązkowe całusy mocy i naładować baterie na kolejne 10 km. Przed 3 okrążeniem zdałem następującą relacje szefowej: „… cholera idzie tak dobrze, że tylko czekam aż coś się spier….” – no i 2 km później walnęło, że hej! Nogi odmówiły posłuszeństwa i nastąpiła potężna walka z każdym krokiem o utrzymanie ciągłości biegu. Do końca jeszcze ponad 18 km, a ja mam ochotę zejść z trasy, udać kontuzje, schować się w toalecie (niepotrzebne skreślić). Po przemyśleniu za i przeciw postanowiłem jednak przeczekać kryzys cały czas biegnąc i wymyślić jakiś sensowny plan na dokończenie tej męki. Na zejście i przerwanie wyścigu nie było opcji. Nie żeby ze względu na honor, o nie! Przy mecie czekała moja szanowna małżonka, która wiedział ile wysiłku, a zwłaszcza pieniędzy nasza rodzina poświęciła na moje marzenia i zejście z trasy wiązało by się wyrokiem śmierci i to bez apelacji;-) Tego mimo wszystko chciałem uniknąć. Miałem dwie opcje: cierpieć jeszcze 2 godziny biegnąc albo 4 idąc – wybrałem dwie. Zamknąłem oczy zacisnąłem pięści i ruszyłem na moją prywatną Golgotę. Tego co przeżyłem prze te ostatnie kilometry nie będę opisywał żeby Was nie zniechęcać do tego rodzaju wyzwań (notabene niewiele pamiętam). Niech Wam tylko wystarczą słowa mojej żony, która podczas mijania się z nimi przed ostatnim kółkiem szepnęła do córki „ tato chyba już odpłynął”. Zadanie wyznaczone na ostatnie kilometry było proste: biec od strefy żywieniowej do strefy, a podczas picia i jedzenia pozwalałem sobie na chwilę marszu. Udało się! Ostatnią strefę zmian przebiegłem nie oglądając się za siebie.

Pozostało już tylko przytulenie najbliższych i ostatnia prosta do mety/chwały. Może nie udało mi się skończyć 100% IRONMAN’a ale te dwa lata przygotowań i ostatnie dwie godziny walki o życie dały mi więcej niż wszystkie szkolenia świata. Triathlon nauczył mnie wielu cennych rzeczy, które z powodzeniem wykorzystuje w życiu codziennym. Dlatego wszystkim, którzy zastanawiają się co zrobić ze swoim monotonnym, nudnym, stresującym ponad miarę życiem polecam sportową pasję w każdej postaci:

Żyjcie, walczcie, zwyciężajcie bo wszystko jest możliwe!

Szczególne podziękowania należą się mojej rodzinie, która zmuszona była znosić cierpliwie blisko dwuletnie trenowanie. Niejednokrotnie przeze mnie zaciskaliśmy finansowego pasa. Teraz Wasz czas mam nadzieje, że uda mi się spłacić ten dług.

Na koniec przypomnę słowa, od których rozpoczęła się moja przygoda z triathlonem:

„Nie każdy musi uprawiać triathlon, a z tych, którzy zainteresują się sportem, nie każdy musi zaliczyć IRONMANa, tak jak nie każdy biegacz musi zaliczyć maraton. Ale Ci, którzy się pokuszą na wielki wysiłek, znajdą coś więcej za linią mety. Zobaczą, że nawet z pozoru nieosiągalny cel jest możliwy do osiągnięcia, jeśli tylko będą gotowi włożyć w niego pracę i zaangażowanie. I taka lekcja zostaje na resztę życia. Pamiętajcie, więc KTO SIĘ ODWAŻY, ZWYCIĘŻY.

P.S. Najtrudniejsza cześć planu wykonana ale pozostaje jeszcze jedno małe ale;-) Tak więc nie mówię żegnaj tylko do zobaczenia!

Zobacz filmy, które zainspirowały już miliony ludzi na całym świecie do uprawiania triathlonu i zostań częścią tej opowieści:

https://www.youtube.com/watch?v=qjxxYoL7nSU&t

https://www.youtube.com/watch?v=3J07O6dViHo&t


Udostępnij ten wątek:

Powiązane wątki


54 Komentarze

asiqreniggog

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

ayorigutaq

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

ufjijohar

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

udiyutur

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

icoouikuyu

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

aidamacoyaig

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

epijehcafa

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

euhajifolows

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

oloririvho

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

iebarux

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

odulihasagoj

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

uagtoz

buy sale viagra viagra 50mg http://canadian-pharmacyon.com

ybrlsh

can you order viagra online buy viagra plus online http://canadian-pharmacya.com

Jessicamup

Глаза – это не только зеркало, но и возможность наблюдать за окружающим миром, вести активный, здоровый образ жизни, подробнее на vobguy.com

RoscoeAgrit

После вполне ожидаемого ежегодного обновления своего основного продукта китайская компания OnePlus, основанная в 2013 году бывшим вице-президентом Oppo Питом Лау, неожиданно выпустила в конце текущего года еще одну модель смартфона — OnePlus X, подробности смотрите на сайте no-lamer.ru

Get A Loan

poor credit loans guaranteed approval credit loans guaranteed approval bad credit loan online bad credit loans guaranteed approval

Raleighlycle

Первое в России инвалидное электрокресло, управляемое силой мысли, прошло испытания в Москве, сообщает «Российская газета». Главная составляющая — нейрогарнитура (эластичная шапка с электродами). Читайте об этом подробнее на сайте tvoi-noski.ru

Online Loans

credit loans guaranteed approval loan with bad credit payday loans vancouver bc how to get cash fast

WilliamSoype

Каждая хозяйка привыкла делать заморозки на зиму, чтобы они не испортились и в любой момент можно было полакомиться вкусненькими и витаминными продуктами, подробнее об этом читайте на сайте http://dettka.com

onixuvajea

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

ubunikiciko

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

WalterCoN

как подобрать люстру в гостиную http://xozyaika.com/kak-vybrat-stilnuyu-lyustru-v-novyj-interer/

Yvettecok

как сделать гелий самому http://teletap.org/tekstil-i-aksessuary/kak-nadut-sharik-geliem-v-domashnix-usloviyax.html

usodxigowatas

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

uaxeewevu

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

oqekiwari

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

enapegofupoqu

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

richeventkaluga

Мы подберем для Вас лучшего специалиста для вашего праздника и уложимся в ваш бюджет - richeventkaluga.ru проведение презентация и свадьба Калуга Мы знаем их слабые и сильные стоороны и мы поможем вам выбрать лучшего!

RichEventNN

Мы подберем для Вас лучшего специалиста для вашего праздника и уложимся в ваш бюджет - richeventnn.ru фотограф на свадьбу и свадьба ведущий Мы знаем их слабые и сильные стоороны и мы поможем вам выбрать лучшего!

richeventtver

Мы подберем для Вас лучшего специалиста для вашего праздника и уложимся в ваш бюджет - richeventtver.ru http://richeventtver.ru - event агенство и http://richeventtver.ru - проведение детского рождения Мы знаем их слабые и сильные стоороны и мы поможем вам выбрать лучшего!

richeventrzn

Мы подберем для Вас лучшего специалиста для вашего праздника и уложимся в ваш бюджет - richeventrzn.ru http://richeventrzn.ru - праздник мероприятие и http://richeventrzn.ru - тамада свадьба Мы знаем их слабые и сильные стоороны и мы поможем вам выбрать лучшего!

Sherrypoown

патронажная служба что это такое http://dom-lady.ru/2028-chto-takoe-patronazhnaya-sluzhba.html

richeventyar

Мы подберем для Вас лучшего специалиста для вашего праздника и уложимся в ваш бюджет - richeventyar.ru проведение презентация и ведущий тамада Мы знаем их слабые и сильные стоороны и мы поможем вам выбрать лучшего!

richeventvladimir

Мы подберем для Вас лучшего специалиста для вашего праздника и уложимся в ваш бюджет - richeventvladimir.ru организация корпоративов и юбилей празднование Мы знаем их слабые и сильные стоороны и мы поможем вам выбрать лучшего!

richeventtula

Мы подберем для Вас лучшего специалиста для вашего праздника и уложимся в ваш бюджет - richeventtula.ru http://richeventtula.ru - проведение корпоративов и http://richeventtula.ru - ведущий на корпоратив Мы знаем их слабые и сильные стоороны и мы поможем вам выбрать лучшего!

JessieMoR

как заклеить бассейн интекс не сливая воду http://montazhnik02.ru/krysha/25785-чем-и-как-заклеить-бассейн-intex.html

StephenIdome

best pharmacy technician book http://fastin.launchrock.com pills that increase penile size

StephenIdome

premier healthcare services culver city http://www.texpaste.com/n/bcuq3pc8 allergy pills and alcohol

KeithroT

белорусский газобетон пеноблок белоруссия

StephenIdome

joseph m smith community health center https://www.smore.com/ewxsy-buy-qsymia-online-no-prescription eye doctor austin tx

MarsisSet

OPEN WEBSITE --- https://goo.gl/XGZD26 .

MathewMak

газоблоки из белоруссии с доставкой цена купить газоблоки из белоруссии

sanatorium.com

Casino online smotret porno Casino online smotret porno Free porno smotret porno sanatorium.com

StephenIdome

doctors making house calls http://fastin.launchrock.com 7 capacitive android 4.0 tablet

StephenIdome

healthcare public relations salary https://www.visualcv.com/qsymia how does a plan b pill work

aquqapi

http://doxycycline-cheapbuy.site/ - doxycycline-cheapbuy.site.ankor onlinebuycytotec.site.ankor

MarsisSet

OPEN WEBSITE - https://goo.gl/s2aVdx .

sanatorium.com

Free porno porno Casino online porno Free porno porno sanatorium.com

petraTus

cialis for daily use prices generic cialis tadalafil malibu road album cover cialis online [URL=http://fancialislux.com#tadalafil+cost ]cialis coupons[/URL]

ArthurEmife

Arab Sex Video 3gp Download. Sex 3gp Arab. Www Sex Df6 Org Com.  3gp Indian Sex Mms Free Download. Xxx Madhuri Video. Porn Sex India Video.  Indian Schoolgirl Sex Tube. Raping Video Free Download. Rape Sex Videos Download. Sweet Boobs Tube. Nude Katrina Sexy. Sara Meow Porn. Free Desi Mms Sites Pak Mujra Xxx

MattheBug

Web site http://www.cr-music.com.tw/index.php?option=com_k2&view=itemlist&task=user&id=537258 website in internet prazosin http://www.guidapiscina.com/index.php?option=com_k2&view=itemlist&task=user&id=14587 http://activitytravel

Magfoery

Официальный сайт по борьбе с магами-шарлатанами https://soyuz-magov-rossii.com - СОЮЗ МАГОВ РОССИИ - подробнее читайте на сайте https://soyuz-magov-rossii.com - soyuz-magov-rossii.com

MattheBug

Read more details http://ozdgokart.hu/index.php?option=com_k2&view=itemlist&task=user&id=273023 Click here http://dubaiuaebusiness.com/index.php?option=com_k2&view=itemlist&task=user&id=197365 http://blitz-nails.nl/index.php?option=com_k2&view=itemlist&task=user&id=181129 http://fater.co/index.php?option=com_k2&v

A Payday Loan

loan apply lender direct lender payday loans payday loan direct lender

Zostaw komentarz

Wiadomość: